Jej obrazy nie przedstawiają konkretnych szczytów ani tras — zapisują stan, do którego góra ją sprowadza. Bez ludzkich postaci, w palecie kobaltu, szarości, asfaltowej czerni i bieli, kolejne odsłony cyklu „Przenikanie góry” łączy ten sam gest: góra jako pamięć, nie krajobraz do rozpoznania.